Po pokoju rozbrzmiał dźwięk budzika.Wyciągnełam reke na długość szafki na ,której się znajdował.
-Co do cholery?-zapytał obudzony przez budzik tak samo jak ja Mario.
-wstawać śpiochy-wstaje z łóżka i budzę Szymona-Wstawaj Szymek -dotykam jego rączki na co muruczy .
-Kiedy wróciłaś?-Mario wstaje z łóżka i rozsuwa rolety w oknie .
-W nocy ,gdy obaj spaliście -odpowiadam i daje mu buziaka w policzek-I nie chce o tym gada.
-Tsssaa chyba wiem dlaczego-mówi i wyciąga z pod łóżka torbe podróżną, ponieważ sala na ,której bedzie się odbywać przyjęcie po uroczystości w kościele jest połączona z motelem.
-Nie mów mi ,że to na serio było pokazywane w Internecie-siadam na łóżku .
-Taaa jedna fanka z pierwszego rzędu wszystko nagrywała i wstawiała na różne portale-głaszcze mnie po plecach i siada obok mnie-Więc licze na to ,że powiesz mi jak wróciłaś do domu ?
-Yyyy...Pamiętasz chłopaków z ogniska -pytam na co on przytakuje-no,więc po wyjściu z stadionu ,zadzwoniłam po Luka i to on razem z Ashton'em mnie odwieźli-tłumacze , a oczy Mario się rozszerzają.
-To nie mogłaś iść do ich pokoju?-o czym on mówi ?
-Do jakiego pokoju?-przeciez oni mieszkając obok nas
-Ty nic nie wiedziałaś ?-pyta jednocześnie wstając złóżka i chodzi po pokoju śmiejąc się pod nosem.
-O czym do cholery nie wiem?-również wstaje podnosząc głos mając nadzieje ,że to obudzi Szymka
-Wiesz kto ich saportował?-zadaje pytanie zatzrymując się naprzeciwko mnie.
-Nie ,jak dojechałyśmy z dziewczynami to oni byli już na scenie.-odpowiadam .
-Oj malutka,chłopacy prowadzili taką akcje ,że w każdym kraju będą mieli zespół ,który z niego pochodzi-mówił do mnie jak do Szymka .
-No, powiesz mi czy mam Ci skopać tyłek ,żebyś to zrobił?-powiedziałam .
-Twoi koledzy to robili.- Co on powiedział?Jacy koledzy?
-O kim ty mówisz ?-wstałam i otworzyłam szafę wyjmując z niej ubrania na chrzest dla mnie i Szymona , bo Mario w tym czasie będzie na mieście z przyjaciółmi i wieczorem ma wylot .
-O Ashton'ie ,Luke ,Mike'u i Calum'ie -pomógł mi chować wszystko tak aby nic się nie pogniotło.
-I co z nimi?-znów się odezwałam-Ej ty chyba nie chcesz mi powiedzieć, że to oni?- jak czwórka takich idiotów mogła saportować chłopaków?
-No wreszcie zrozumiałaś -powiedział zamykając torbe.
-Żartujesz sobie ze mnie teraz?-zabrałam z szafki czystą bielizne i ciuchy na dzisiaj.
Po prysznicu i rozczesaniu włosów wróciłam do pokoju ,w którym stał ubrany Mario .
-Dalej chcesz sobie ze mnie żarty robić ?-spytałam siadając przy biurku i malując sie.
-Ty nadal mi nie wierzysz?
-No jakoś nie specjalnie.-odpowiedziałam nakładając róż na policzki.
-To patrz -przede mną położył mi swój telefon gdzie było zdjęcie chłopaków na scenie :
-Ty nie żartowałeś?-pytam zszokowana. Teraz to chyba mu wierze
- Nie, nazywają się 5 Seconds Of Summer.-zabrał telefon.-teraz bujaj ten swój tyłek ,bo na mnie czeka ekipa ,a wy musicie już jechać-wyganiał mnie z pokoju .
-Tylko grzecznie i uważaj na siebie -mówie matczynym głosem.
-Dobrze ,mamo-odpowiada na co oboje się śmiejemy.
Na dole czeka na nas gotowa do drogi mama.Po zjedzeniu śniadania i zapokowaniu toreb z ubraniami na dzisiaj i jutro do szkoły i plecakiem z książkami.Wszyscy zajeli swoje miejsca w aucie,a ja musiałam zapiąć Szymona w pasy bezpieczeństwa w jego foteliku.Każdy porzegnał się z Mario przed centrum handlowym gdzie czekali na niego Max i Teo po czym obiełam kierunek na Sopot.Na miejscu miałyśmy być o 10 rano , a jest 8 więc damy rade ,bo sam przejazd zajmie około pół godziny.
Przez całą droge Szymon spał , mama pisała z kimś przez telefon i co moment się śmiała z przychodzącej wiadomości.To jest dziwneeeee... Na miejscu było pięknie , to chyba najleepiej opisujące słowo.Przed wejściem do hotelu/motelu czekał na nas(czytaj na mame) pan Paweł ,który z moją mamą się tylko''przyjaźnią''.
-Miło Ciebie widzieć Magdo-przywitał się ze mną , gdy wnosiłam Szymona na recach do recepcji ,a mama została z nim i z naszymi bagażmi przed wejściem.
Dostałam pokój z pojedyńczym łóżkiem i kojcem dla dziecka ,oczywiście nie mogło zabraknąć szafy,biurka,telewizor i osobnej łazienki.Śpiący książe obudził się dzięki czemu jesteśmy teraz na stołówce i Szymon zdjada płatki z mlekiem ,a ja pije kawe.W połowie dołączyli do nas mama z p.Pawłem.
-Skarbie-odezwała się mama-tak się składa ,że Paweł był tak miły i zgodził się towarzyszyć mi na chrzcinach dziecka.
-To miło z pana strony -powiedziałam.Jedyne co mnie zdziwiło to fakt ,że p.Paweł ma splątane palce z palcami mojej mamy-Bez obrazy ,ale czy wy musicie się zachowywać jak dzieci?-zapytałam odkładając pusty kubek po kawie na bok.
-Ale o co chodzi?-spytał się p.Paweł
-No właśnie córciu.-mama
-Hmmmm...od jak dawna jesteście ze sobą i kiedy mieliście zamiar mi o tym powiedzieć?-założyłam noge na noge ,a oni zrobili się cali czerwnoni na twarzy.
-No my chcieliśmy-jąkała się mama
-Chcieliśmy wam powiedzieć w Boże Narodzenie-powiedział p.Paweł.
-A jak długo to trwa?-czuję się jak jakiś policjant.
-Od miesiąca-odpowiedziała mama.Czyli wygrałam zakład.:)
Jakiś miesiąc temu założyłam się z Maćkiem ,że jeżeli mama bedzie z p.Pawłem do końca jesieni to ja wygrywam opłacony pobyt przez mojego kochanego braciszaka w Chorwacji w czasie ferii zimowych.Braciszku zacznij odkładać:):)
Chrzest miał odbyć się o 12:00 więc jako chrzestna miałam być tam o pół godziny wcześniej. Szymon siedział ubrany w białą koszule i ciemne jeansy , bawił się pluszowym misiem ,a ja stałam ubrana przed lustrem w łazience i poprawiałam makijaż.
Na stopach miałam czarno-białe szpilki
Razem z Szymonem ,mamą i Pawłem(kazał mówić sobie na ty ) pojechalismy jednym samochodem do kościoła.Była tam już większość gości oraz rodzice z moją przyszłą chrześniaczką .Mama zabrała Szymona i razem z swoim chłopakiem poszli zająć miejsca w kościele.
-Magda, musimy jeszcze poczekać , bo chrzestny małej ma małe problemy z dojazdem-powiedział wujek(ojciec Amelki)
-Mam nadzieje,że zaraz przyjedzie-próbowałam ich uspokoić, choc nic o nim nie wiedziałam-Powiecie mi teraz kim on jest?.
-To ty nie wiesz ?-pytała sieciocia na co okręciłam głową na nie -To jest mój chrześniak,ma 18 lat ,córke i ooooo właśnie przyjechał-wuj pokazał palcem na białe Audi Q8.
Z drzwi pasażera wysiadła kobieta po 40 ,więc to na pewno nie ona bedzie chrzestnym , a od strony kierowcy wysiadł Kacper?! Co to jakiś żart ? Nie skierował się od razu w naszą strone tak jak kobieta tylko otworzył drzwi od tyłu skąd wyjął małą dziewczynke? Nie no teraz to bedzie fajnie? Mała dziewczynka miała na oko dwa miesiące i była ubrana w różową sukienke, a Kacper w czarny garnitur i białą koszule.
Mało powiedzieć ,że byłam zdziwiona jak i on .
-Magda ,co ty tu robisz?-zapytał kiedy był już z swoją mamą (tak myśle) przy nas .
-Moge zapytac Ciebie o to samo - odpowiedziałam
-To wy się znacie?-zapytała cioicia
-Tak to jest moja dziewczyna - powiedział drapiąc się po karku Kacper
-Magada-zaczeła ciocia ,ale jej przerwałam
-Pożniej ,teraz trzeba ochrzcić moją chrześniaczke -zwróciłam sie do cioci i wujka -a my pogadamy póżniej -te słowa skierowałam do mojego chłopaka.
Po sakramencie chsztu wróciliśmy do motelu , gdzie nie mogło się obyć bez słów babć i ciotek typu "o matko jaki on duży'' lub " jaki jest podobny do ciebie Madziu" skierowanych do Szymka.Gdy każdy z maluchów ,a było ich około 10 poniżej 7 roku życia najadł się postanowiłam zabrać ich na plac zabaw,który znajdował się obok motelu.Z Kacprem jeszcze nie rozmawiałam i dlatego wychodze z dzieciakami na dwór . Nie boje się tej rozmowy tylko nie chce dawać największym plotkarom w rodzinie powodów do rozmów , więc wole to zrobić tam gdzie nie sięga ich ''gumowe ucho''. Na placu każdy dzieciak nalazł coś dla siebie , a ja grałam w piłkę(czyt.rzucałam i łapałam) z Szymonem , by chodź trochę wynagrodzić mu ,że nie zawsze mam dla niego czas .
-Mama-zawołał Szymek ,pokazując rączką na kogoś za mną .Gdzie stał Kacper z maleństwem na rękach.
-Teraz możemy porozmawiać?-zapytał się Kacper.
-Jasne -odpowiedziałam uśmiechając się .
-Mamo mogę się huśdać ?-odezwał się Szymek .
-Tylko uważaj na siebie ,skarbie -dałam mu buziaka w główkę i pobiegł do reszty dzieciaków , a ja usiadłam obok Kacpra na ławce , z której miałam widok na cały plac zabaw .
- To twój synek?-spytał się Kacper .
-Yep-przytaknałam-A to jest ..?-pokazałam ruchem głowy na małą osóbke ,którą trzymał na recach .
-To jest moja córka Kasia -dokończył za mnie .
-Ślicznotka z niej -powiedziałam.
-Po mamie-na jego twarzy pojawił się uśmiech -Pani chyba wszystkiego mi o sobie nie powiedziała -zwrócił się do mnie.
-Pan chyba wszystkiego o sobie mi nie powiedział-Spapugowałam go na co oboje się zaśmialiśmy , przy czym wybudziliśmy z snu Kasie .
-No pięknie, dziecko mi obudziłaś -zażycił mi Kacper .
-To nasza wspólna wina- powiedziałam , jego córka uśmiechneła się.
-Dobra ,zaczekaj tutaj chwile , a ja pójdę po wózek do małej -wstał z miejsca .
-Daj mi ją potrzymać ,a ty idź po wózek -podał mi Kasie , a sam poszedł po wózek .
Dziewczynka miała brązowe oczy i takiego samego koloru włoski .Różowa sukienka była na długi rękaw , a długością sięgała jej do kostek.Na malutkich nóżkach miała białe skarpetki.
Kiedy tak jej się przyglądałam obok mnie pojawił się Szymon i Kacper .
-Kto to ?-spytał Szymek .
-To jest Kasia -odpowiedziałam ,pokazując mu ją .
-Eeee...dziewczyna?-zapytał znudzony.
-Tak -powiedział Kacper -Ale jak chcesz to możesz pójść z nią i z nami na spacer ,chcesz?-na te słowa mały się ucieszył .
-A ty to kto?-dalej pytał się Szymon
-Ja jestem Kacper-chłopacy podali sobie dłonie -a Kasia to moja córka i kocham twoją mame-na ostatnie słowa Kacpra moje serce zaczęło bić szybciej .
-Zgoda , ale mogę pchać wózek ?-pytał się Kacpra , który właśnie teraz układał swoją córkę we wózku .
-Oczywiście -przybili piątke-A pani idzie z nami?- te słowa skierował do mnie .
-Tak ,tylko pójdę po torebkę i załatwie opiekę dzieciakom.
Po zabraniu torebki i poproszeniu kuzynki aby się zajęła maluchami razem z Szymkiem i Kacprem poszliśmy na spacer.
Szymek pchał wózek z Kasią w środku idąc trzy kroki przed nami , a ja z Kacprem szliśmy z tyłu .Po wyjściu z terenu motelu Kacper złapał mnie za rękę i złączył nasze dłonie w jedność.
-Powiesz mi wszystko o sobie?-zapytał poprawiając włosy drugą ręką .
-Po warunkiem ,że ty zrobisz to samo -odpowiedziałam .
-Dobra -po przejściu na drugą stronę ulicy znaleźliśmy się w parku.-Szymek zajmij nam ławkę-zawołał do mojego synka na co on razem z wózkiem zajeli pobliską ławkę .
-To zaczynając od początku : urodziłam się we Włoszech i tam mieszkałam z rodzeństwem przez 3 lata. Brat jest starszy o 2 lata , a siostra o 5 lat. Z Włoszech przeprowadziłam się do Stanów Zjednoczonych gdzie mieszkałam do czerwca.Tam poznałam moich znajomych , z którymi mam kontakt do dziś.W Stanach poznałam swojego chłopaka ,który jest ojcem Szymka .Rok po jego urodzeniu zmarł na białaczkę.-Kacper objął mnie ramieniem-Po jego śmierci przeprowadziłam się do domu chłopaków z One Direction razem z Szymkiem I tam mieszkałam do czerwca.Chłopacy byli najlepszymi kolegami Edwarda i opiekowali się mną .Później okazało się ,że Harry mnie kocha, spotykałam się z nim jakiś czas , ale później juże nie był taki jak na początku .Zaczął wracać do domu nad ranem mimo że reszta zespołu była już popołudniu .Raz kiedy na niego czekałam ,a Szymon już spał wrócił do domu pijany .Pytałam się gdzie był i z kim ,ale on tylko kazał mi się zamknąć i popchnał mnie na stół.Uderzyłam się w jego kant .Później był już tylko szpital , gdzie dowiedziałem się ,że byłam w ciąży z Harry'm ,ale przez to ,że uderzyłam w ten cholerny stół to poroniłam.
-Hej , wszytko będzie dobrze-Kacper wytarł łzy z moich policzków I złożył pocałunek na moim czole-Teraz przytulam pande.
-Spadaj -uderzyłam go z łokcia w brzuch .
-Szymek twoja mama mnie bije-zawołał na co mój synek przybiegł do nas ciągnąc za sobą wózek.
-Ciekawe gdzie Cię boli?-zapytałam wycierając rozmazany tusz.
-Tu mnie boli-Kacper pokazał palcem na usta .
-Mama -powiedział Szymek -On jakiś dziwny jest .
-Tak ,on jest dziwny-skomentowałam , siadając Szymona na moich kolanach -Ale ty jesteś za to kochany i mój-dałam mu buziaka w główkę I przytuliłam do siebie .
-Słodko razem wyglądacie-powiedział Kacper wyjmując z wózka Kasie i butelke by ją nakarmić -No ,mała czas na jedzenie -dał małej butelke mleka .
-Pasuje Ci ojcostwo -skomentowałam -Ja powiedziałam Ci połowę z mojego życia , pytanie czy chcesz słuchać więcej czy masz już dość ?-spytałam .
-Tyle narazie mi wystarczy , ale nie jesteś żadnym zabójcą czy kimś takim?-pokręciłam przecząco głową -To jest nadzieja , że przeżyje do jutra -zażartował .
-To teraz twoja kolej -poprawiłam Szymka na moich kolanach .
-Yyyy...no dobra-schował butelke do torby , która znajdowała się pod wózkiem -To urodziłem się w Polsce .Mój tata jest Polakiem , a mama pochodzi z Portugalii .Uwielbiam grać w piłkę nożną i pracuje jako model- mój chłopak jest modelem mmmmm-Mama Kasi też była modelką i tak się poznaliśmy .Kiedy zaszła w ciążę byłem najszczęśliwszym facetem na świecie . Podczas porodu zaszły komplikacje-po jego policzku spłyneła łza - i to przez nie Kasia ma tylko jednego rodzica czyli mnie-otarł rękawem marynarki -No to chyba na tyle -uśmiechnął się przez łzy.
-Mamo ,wracamy ? -zapytał Szymek ,który już usypiał na moich kolanach .
-Już idziemy-odpowiedział Kacper ,z powrotem wkładając Kasie do wózka -Co ty na to ,-zwrócił się do mnie-że ja wezmę Szymka ,a ty poprowadzisz wózek z Kasią .
-Mi pasuje- zrobiliśmy tak jak powiedział .
Nim doszliśmy do motelu Kacper zatrzymał mnie przed wejściem do niego.
-Chce coś jeszcze Ci powiedzieć -powiedział.
-No , śmiało -ponaglałam go , bo było mi już trochę zimno , a on objął moją twarz jedną ręką (w drugiej trzymał Szymona) i patrzył mi w oczy
-Kocham Cię -- końcem wypowiadania się złączył nasze usta w pocałunku. Oderwaliśmy się od siebie kiedy zabrakło nam powietrza .
-Ja Ciebie też kocham -uśmiechnąłam się do niego -Ale ktoś chrapie Ci na ramieniu -pokazałam na mojego synka, który już smacznie spał główke miał opartą o jego ramię.
-To chodźmy już do środka , bo moja księżniczka też już śpi-objął mnie ramieniem-Teraz wyglądamy jak dobre małżeństwo-skomentował i miał rację.
-Pójdziemy najpierw do mnie to położę Szymka I będziesz już wolny -powiedziałam poprawiając kocyk Kasi.
-Tak szybko się mnie nie pozbędziesz .Możemy zostawić nasze śpiące królewny , a my -pokazał na mnie i siebie - możemy jakiś film albo coś.
-Mi pasuje- dałam mu buziaka w policzek -To do Ciebie czy do mnie?-spytałam .
-Do Ciebie , bo u mnie pewnie siedzi mama i ogląda swoje seriale bez których nie może żyć -odpowiedział .
-Oki toki-powiedziałam.
Szymona rozebrałam z koszuli i spodni , a założyłam mu koszulkę i spodenki od piżamy .Kasia śpi na moim łóżku przykryta kocykiem.Kacper zdjął marynarkę i odpiął 3 pierwsze guziki od koszuli , a ja zdjęłam obcasy o męczyłam się z odpieciem sukienki w łazience, bo zamek musi być z tyłu , zamiast z boku.
-Kacper -powiedziałam wychodząc z łazienki -Pomożesz rozpiać mi zamek tej cholernej sukienki?-tupnełam bosą stopą przez co musiałam wyglądać jak 5-latka .
-Dobra,już Ci pomoge-stanął za mną, a ja mogłam podziwiać jego poczynania dzięki lustrze umieszczonym na drzwiach szafy.Rozsuną go do końca ,dzięki czemu teraz mogę przebrać się w piżame -Już -powiedział całując mnie w szyję.
-Dziękuje-dostał przelotnego całusa. Moja dzisiejsza piżama to kremowe spodenki i siwa bokserka .Tak ubrana usiadłam obok Kacpra ,który skakał po kanałach telewizyjnych.
-Śliczne dziś wyglądałaś-skomplementował mnie całując w czubek głowy i splatając nasze palce.
-Dziękuje - dałam mu buziaka w kącik ust -To co oglądamy?
-Jest jakiś film ,,ona to on" -posadził mnie na kolanach ,dzięki czemu mogłam oprzeć głowę na jego klatce - Musze przyznać , że ta podłoga jest super wygodna -to prawda siedzieliśmy na dywanie bo moje łóżko zajmowała Kasia .
-Chciałbyś poleżeć na łóżku ?-zapytałam bawiąć się guzikiem od jego koszuli.
-Co to za pytanie ?Jasne ,że tak-odpowiedział- Jeśli chcesz mnie rozebrać , to ja Ci nie zabraniam -uśmiechnął się .
-Sam się rozbierzesz -pokazałam mu język i wstałam z jego kolan.
-Ej ,ale nie obrażaj się -cały czas trzymał mnie za rękę .
-Nie obrażam ,tylko chce sprawić , że będziemy mogli oglądać Channing'a bez koszulki na łóżku -powiedziałam .
-Co ?To ja już Ci nie wystarczam ?-zapytał zbulwersowany wstając z podłogi .
-Wystarczasz ,wystarczasz tylko chcę zadzwonić do recepcji by jakiś przystojny chłopak-droczyłam się z nim-przyniósł kojec dla twojej córki .
-Przegiełaś-powiedział chcąc złapać mnie , ale byłam szybsza i miałam już wybrany numer do recepcji .
Tak jak przepuszczałam kojec dla Kasi przyniósł przystojny brunet w samych spodenkach .Mmmmm mmmmmm...,który okazał się synem właścicieli tego motelu .Nasza rozmowa nie trwała długo , bo tylko kiedy zapytał się o mój numer telefonu :) z niewiadomo kąd pojawił się za moimi plecami Kacper .Michał(tak miał na imię ten chłopak) odszedł tylko gdy go zobaczył .
-Teraz to mam focha -powiedziałam zamykając drzwi od pokoju .
Kojec dla Kasi postawiłam obok Szymka tak by można było obok nich przejść do łazienki .
-Bardzo jesteś zła?-zapytał kiedy siedziałam na łóżku i zdejmowałam sukieneczke z Kasi by było jej wygodniej spać .
-Jeśli chcesz by twoja córka tu spała to przynieś jej jakieś body -powiedziałam odkładając sukienke na bok i sprawdzając zawartość pieluszki-I przynieś pampersy i mleko -wstałam z łóżka i poszłam do łazienki,Kacper szedł za mną krok w krok. Wzięłam czysty ręcznik i zmoczyłam go ciepłą wodą by móc wytrzeć nim buźke Kasi .
-Odezwiesz się do mnie?-zapytał się obejmując mnie w pasie i chowając twarz w moją szyję.-Przepraszam-pocałował mnie w ramię .
-Czy ty zawsze jesteś takim cholernym zazdrośnikiem ?-obróciłam się przodem do niego ,trzymając w ręce wilgotny ręcznik .
-Tak -powiedział opierając się czołem o moje .
-Będę musiała się do tego przyzwyczaić?-spytałam muskając jego wargi swoimi .
-Jeśli chcesz ze mną być to tak -przyciągał mnie bliżej siebie .
-Pamiętasz po co miałeś iść?-zapytałam mocząc jego koszule ręcznikiem.
-Jeszcze tak -dał mi causa w czoło i pobiegł po rzeczy dla Kasi.-Ja też będę mógł spać z tobą?-zapytał wracając z rzeczami , o które go prosiłam
-A jak myślisz ?-spytałam się pokazując , że to on ma przebrać Kasie .
-Myśle , że będę mógł -daje mi szybkiego causa-Ale przebierać sam ją mam ?-zapytał biorąc pieluszke do ręki .
-No,to twoje dziecko -pokazałam mu język -Powodzenia- Kacper usiadł na łóżku i zmieniał jej pampersa , a ja mogłam rozczesać włosy i sprawdzić czy z Szymonem jest wszystko dobrze.
Przebraną i czystą Kasie położyliśmy do kojca , dzięki czemu razem z Kacprem mogliśmy położyć się na łóżku .
-Trochę to dziwne ,że mamy razem chrześniaczke , a oboje nie wiedzieliśmy kto zostanie drugim chrzestnym ,nie ?-zapytałam wchodząc pod kołdrę.
-Faktycznie -zaśmiał się -Twoi rodzice wiedzą o nas?-powiedział zdejmując z siebie koszulke .Na jego pytanie spiełam się.
-O kim ty mówisz?-usiadłam na łóżku
-Jak to o kim ?No o twojej mamie i tacie ,przecież są tutaj razem -usiadł na brzegu łóżka .
-Paweł to nie jest mój ojciec. Mój biologiczny ojciec wyprowadził się od nas kiedy miałam trzy lata.To dlatego wyprowadziliśmy się do Stanów.Facet z ,którego uważasz , za mojego ojca jest chłopakiem mojej mamy -skończyłam wypowiedź ,a ja znów odczułam chęć zemsty za to ,że zostawił mame z trójką małych dzieci.
- Przepraszam , nie powinnem pytać-ucałował mnie w policzek .
-Nie wiedziałeś -uśmiechnełam się .
-No dobra , a teraz idziemy spać bo jutro szkoła-zarządził , a ja niezauważyłam kiedy zdjął spodnie.
Położył się obok mnie i opatulił szczelnie kołdrą .Cisza nie trwała długo ,bo Kasia zaczęła płakać.
-Wiesz , że Cię kocham?-zapytał wtulając twarz w zagłębienie szyj .Chciał przekonać mnie bym to ja wstała I nakarmiła jego córkę .
-Wiem i dlatego ty wstajesz -wyswobodziłam się z jego uścisku .
-Wredna jesteś - wstał z łóżka . Kasia uciszyła się kiedy tylko mogła pić mleko. Kacper usiadł na łóżku razem z jego córką -Nie wiem co bym zrobił gdyby jej nie było -pocałował jej czoło.
-Coś byś pewnie robił -powiedziałam sięgając po telefon -Teraz jesteś szczęśliwy?-spytałam ,obejmując ręką jego szyję .
-Tak , teraz jestem -kiedy spoglądał na zamknięte oczka Kasi ja wykorzystałam moment jego nie uwagi i zrobiłam nam zdjęcie-Ejj , co to ma być?-wstał z miejsca i odłożył butelkę na szafkę i Kasie do jej łóżeczka .
-No wyglądałeś tak słodko , że nie mogłam się oprzeć-schowałam się pod kołdre, bo zrobiło mi się zimno .
-Pokaż mi je --poprosił obejmując mnie od tyłu ,dzięki czemu leżeliśmy na "łyżeczki".Podałam mu telefon z włączonym zdjęciem -Nieźle wyszłem -pochwalił sam siebie .Popatrzył chwile na nie i dodał-Ty też nie źle wyszłaś -dał mi buziaka .
-Dziękuje oddałam mu buziakiem w policzek .
Po odłożeniu telefonu na szafkę nocną wtuliłam się w Kacpra i zasnełam z uśmiechem na ustach .
************
Przepraszam , że dodaje dopiero teraz , miał być wcześniej ,ale ktoś musiał dopingować naszych piłkarzy :)
Czekam na komentarze :)
Za każdym razem jak czytam Magda w Twoim opowiadaniu to się uśmiecham :D
OdpowiedzUsuńTeż się uśmiecham bo to moje imię i kocham Hemmo I Irwin'a :)
Usuń