niedziela, 7 czerwca 2015

ROZDZIAŁ 6

 7 września
Czułam jak ktoś całuje mnie w polik .Otworzyłam oczy I musiałam kilka razy zamrugać. Gdy przyzwyczaiłam się do światła w namiocie ,obróciłam się na bok i zauważyłam uśmiechniętego Mario .
-Dzień dobry - przywitał się pierwszy .Rozejrzałam się po namiocie w celu znalezienia telefonu
 .
-Kurwa, Mario jest 5 rano , czy ty masz serce ?- ja chce jeszcze spać ,a nie wstawać.
-Wstawaj , odkąd nie mieszkamy razem zrobiła się starszym leniuchem.
-Bo wtedy miałam fajniejsze pobudki - Noooo i to o wiele ,wtedy budził mnie jego pies .
-Oj tam , oj  tam .Wstawaj i spadamy .
- Człowieku gdzie ty chcesz iść tak wcześnie i to jeszcze za mną ?-spytałam się go
- No chyba do ciebie ?
-Do mnie ?Pojebało Cię .Branoc-odwróciłam się do niego plecami i próbowałam zasnąć ,ale mogłam? No kurwa nie .
-Wstawaj ,bo będziesz miała kolejną kąpiel w morzu - nie no teraz to musze wstawać .
-Dobra ,już -podniosłam swoje zgrabne cztery litery-Szczęśliwy ?
- Bardzo .-Uśmiechnął się - teraz zabieramy się i jedziemy do ciebie .-zarządził
- Ale po co do mnie ?- rozczesywałam włosy ręką , bo o szczotce to mogę pomarzyć .
- Bo .... -podrapał się po karku- musimy się ogarnąć i nagrać jak śpiewasz .Nie ty tylko Demi .No już ruchy .-poganiał mnie
-Człowieku ,ale po co ? I jakie nagranie?-zabrałam torebkę z ubraniamo wyszłam na zewnątrz ,a on za mną .
-Nie gadaj tylko daj mi rzeczy , a ja pójdę do samochodu zostawię je tam u wezmę kamerę ,gitarę i jestem z powrotem -nie zdążyłam nic powiedzieć ,bo zabrał mi wszystko i zniknął za krzakami .
Na zewnątrz było pięknie .Wschód słońca . Niedaleko rozbitych namiotów znajduje się klif . Bingo!! To tam nagramy wiadomość dla fanów Demi ,tylko najpierw muszę się w nią przeisyoczyć.
Weszłam na dość stromy klif z ,którego rozciągał się niesamowity widok na morze . Dołączając do tego poranną bryze ,czułam się jak w Toskanii . Jak w domu .
-Już wszystko mam.-dołączył do mnie Mario -Łał ,nieźle tu .-objął mnie w pasie -To jak robimy to nagranie czy nie ?
-Robimy ,tylko daj mi jakąś czapkę -poprosiłam go
-Aaa no tak -dal mi tak zwaną krasnalke (że z tyłku jest jeszcze miejsce ) -Nawet ładnie Ci w niej .Czekaj musimy zrobić sobie selfiaka -on i ta jego mania robienia zdjęć .
-Ale ja nie chcę -protestwałam - za co on przyciągał mnie bliżej siebie .
- Już cicho siedź ,bo cie zaknebluje i nici z jutrzejszych chrzcin .- czy on mnie próbuje zastraszyć ?
-Niech Ci będzie -pokazałam mu język .
Mario stał za mną ,jedną ręką obejmował mnie w pasie , a drugą trzymał telefon  . Podczas robienia selfiaka pocałował mnie w policzek , a ja tylko pokazywałam swoje ząbki (czyt. uśmiech)
.
-No nawet nawet-skomentowałam zdjęcie .
-Baa bo ja je robiłem -szczerzył się jak do sera -Teraz tylko na tt I możemy nagrywać -Co ?
-Ej nie wstawisz go -jego uśmiech się powiększył-Nie -krzyknęłam i zabrałam mu telefon z ręki ,ale zdjęcie było już na naszych Twittera'ch -Serio?-zapytałam się go gdy zobaczyłam napis .
-No co ?-oburzył  się -Niech Styles wie co staracił -odebrał mi telefon  z ręki i przeczytał na głos notkę do zdjęcia -"Nareszcie szczęśliwy. Z  najlepszą dziewczyną na świecie  💜💜💜😊😊😙😍" Co ci się tu nie podoba ?
-To ,że przez to zdjęcie  i opis chciałeś dopiec Harr'emu ?
-No tak jakby .Ale nie złość się ,po za tym nie zaszkodzi Tobie ,ani mi jak ludzie pomyślą ,że jesteśmy razem - przytulił mnie .
-Jak coś to ja nie zaprzeczam i nie potwierdzam -wtuliłam się w niego .Po chwili oderwaliśmy się od siebie
-To jak nagrywamy ?-zapytał
-Dobra.To ty kręcisz kamerą ,ja odpowiadam na wiadomość z tt ,a na koniec coś zaśpiewam ,pasuje?
-Tak jest -zasalutował -Dobra to usiądź na klifie tylko nie spadnij.

Nagrywaliśmy całe pół godziny .Mario później ma to jeszcze trochę poprawić i wstawić na oficjalne konto Demi Lovato na fb ,tt i Instagramie . Zegarek w telefonie  wskazywał piętnaście minut po szóstej rano , a ja już na nogach .Zemszcze się Mario !!!
-Magda ,  jedziemy do Ciebie ?-zapytał gdy grzaliśmy się pierwszymi  promieniami słońca .
-No , bo po siódmej musze wziąć zastrzyk -odpowiedziałam wstając ze skały .
-No , to już -złapał mnie za rękę i splątał nasze palce w jedność .Tak połączeni udaliśmy się w stronę jego samochodu ,czyli Porsche 918 .

-Mogę prowadzić ?-spytałam się go robiąc minę zbitego psa
-To masz i ciesz się -rzucił mi kluczyk, a ja jak mała dziewczynka w podskokach zajęłam miejsce kierowcy -Tylko pamiętaj , że ja nie mam ochoty na zmianę klocków po twojej przejażdżce ,zrozumiano ? -zapiął pasy .
-TaK jest . Mmmmm ....jak ja kocham ten dźwięk -Zapaliłam samochód -Co myślisz o chłopakach ?-zapytałm wyjeżdżając na główną ulice .
- Są  spoko ,ale interesuje mnie to dlaczego tak uwziełaś się na tego Luke -stukał palcami w płyte rozdzielczą
- On po prostu działa mi na nerwy.Nie wiem czemu ,ale tak już mam .
-Dobra  i on na serio się chyba w tobie zakochał .
-Niech robi co chce byle by beze mnie .

Reszte drogi przejechaliśmy w ciszy . W domu paliło  się światło w kuchnii.
-No całkiem nieźle się urządziaś -skomentował wysiadając z auta .
-No ,ba bo to ja -otworzyłam drzwi i zaprosiłam go do środka . Po zdjęciu butów udaliśmy się do kuchni ,gdzie była już moja mama .
-Dzień dobry - przywitała się pierwsza
-Cześć mama -dałam jej causa w polik i wyjęłam dwa kubki na herbatę
-Dzień dobry Pani -przywitał się oficjalnym tonem Mario .
-Jeszcze raz powiesz do mnie per pani to dostaniesz z ścierki Mario-zażartowała mama
-Przepraszam -udawał skruszonego i usiadł przy stole -Aaa i dziękuje ,że zajęła sie pani znaczy   Yyyyy ty ? Szymonem -poprawił się szybko widząc ,że mama bierze do  ręki ścierke od wycierania naczyń .
- To nie było , aż takie wyzwanie -uśmiechneła się .
- Co on teraz robi ?-włączyłam się do rozmowy
-Śpi na górze -upiła łyk kawy -Jak się wczoraj bawiliście ?
- Nieźle , Magda była grzeczna ,nie piła alkoholu i nie paliła -odpowiedział na pytanie Mario -Chociaż nie dokładała do ogniska więdz po części paliła-zażartował , na co wszyscy się zaśmialiśmy .
-To wy zjedzcie śniadanie , a ja pójdę się ubrać -no tak przecież ona była w szlafroku .
-To co zrobisz mi na śniadanie - zapytał się gdy podałam mu kubek z parującą herbatą .
- Ooo nie ty robisz śniadanie dla mnie i reszty za to ,że obudziłeś mnie o 5 rano -pokazałam mu język -Ja w tym czasie się ubiore .
-Tylko ubierz się w coś wygodnego ,bo czeka nas długi dzień -powiedział nim zdążyłam wyjść z kuchni
-Mam zrozumieć , że ognisko i twój przyjazd to był początek niespodzianek ?-spytałam się stojąc w progu
-Dokładnie chcica -wstał z miejsca -No ruszaj się bo to ja musze zrobić nam pełno wartościowe śniadanie -wygnał mnie z kuchni.

Po sprawdzeniu czy Szymon śpi udałam się do łazienki. Zdjęłam ubrania ,które dostałam od Ani i wrzuciłam je do kosza na bielizne .Po szybkim odświeżeniu się ,owinełam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki . Zamknęłam drzwi na klucz ,aby mieć pewność , że nikt nie wyjdzie gdy będę się przebierała .Na dworze było już ciepło więc postanowiłam ubrać się tak :

Włosy zostawiłam rozpuszczone .Po zrobieniu zastrzyku ,zeszłam na dół gdzie czekało na mnie śniadanie zrobione przez Mario .
-Hej ,ślicznotko - postawił na stole naleśniki z czekoladą dla mamy i jego ,a dla mnie jogurt naturalny z truskawkami.
-Witaj przystojniaku -dałam mu buziaka .
-Szymon jeszcze śpi ?-zapytała mama
-Tak ...-nie mogłam dokończyć bo do kuchni wszedł zaspany Szymek z pluszowym misiem pod pachą -Teraz już nie śpi-posadziłam go na kolanach -Hej Synek -dałam mu buziakia w czoło .
-Mmmmm...mama -przytulił się do mnie .
-A z wujkiem się nie przywitasz ?-zapytał się Mario robiąc smutną minę , na co Szymon podniosł rękę do góry i z powrotem przytulił się do mnie -Szkoda ,bo miałem was zabrać na plac zabaw i lody ,a teraz to pójdę tylko z twoją mamą -jadł naleśnika mówiąc.
Na buźce dziecka pojawił się szeroki uśmiech i od razu przytulił się mocno do Mario .
-Taaaaakkkkk.... kocham Cię wuju-dał mu buziaka i mocniej przytulił .
-Noooo..teraz to zabiorę waszą dwójke , a babcia sobie odpocznie -posadził Szymona  na wolnym krzesełku -Żeby mieć dużo siły na zabawę musisz zjeść całego naleśnika ,zgoda ?-spytał się jego, na co ten pokiwał głową na tak -To z proszę .Jeden naleśnik dla Szymona -włożył mu na talerz małego naleśnika z dużą ilością czekolady .
-Już-krzyknął Szymon gdy zjadł całego naleśnika.
- To co idziemy się umyjemy ,ubierzemy i jedziemy na plac zabaw ?-zapytałam się go
-Tak -krzyknął I pobiegł do łazienki ,nie zwracając uwagi na przewrócony stołek .
-No to wy się szykujcie , a ja posprzątam po śniadaniu -powiedziała mama ,zbierając ze stołu kubki .
-Oo..nie ja nabrudziłem i ja ją posprzątam -Mario zabrał z rąk mamy talerze i sam wziął się za ich sprzątanie .
-To jak nie mogę posprzątać to pójdę chociaż ubrać mojego wnusia-chciałam coś powiedzieć ale mama mnie uprzedziła pokazując palcem na mnie  -A ty nawet nie próbuj mnie zatrzymać ,zajmij się gościem .
-To jakie masz dla mnie niespodzianki ?-spytałam wkładając do zmywarki naczynia
-Liczysz , że Ci powiem ?Niespodzianka to niespodzianka - odpowiedział, za co ja wyjęłam z torebki telefon i nagrywałam na tt filmik w czerni i bieli .
- Nie to nie -włączyłam nagrywanie -Cześć , tu Demi Lovato .Jak wiecie ,albo i nie dzisiaj cały dzień spędzam z Mario Casas -pokazałam na niego , na co on pomachał do kamery w telefonie -Powiedział , że mam się wygodnie ubrać więc tak jest -przejechałam aparatem od góry w dół po swoim dzisiejszym stroju- Od wczoraj na każdym kroku mam pełno niespodzianek .Najpierw było ognisko ze znajomymi w Polsce ,bo to w tym kraju spędzę najbliższy weekend .Po ognisku było nocowanie pod namiotami , a teraz jesteśmy w moim tymczasowym domku i czekamy na resztę niespodzianek. Z tego co już się dowiedziałam to pójdziemy na plac zabaw dla dzieci i lodyyyyy!!!! Musimy już kończyć bo właśnie w kuchni pojawił się Szymon -grzecznie pomachał do kamery-więc jeżeli spotkacie nas gdzieś to podchodzcie i śmiało pytajcie się o zdjęcia i autografy .No i chwalicie się sami co dziś będziecie robić .Pozdrawiam i czekajcie na kolejne filmiki i zdjęcia .Buziaki-wyłączyłam nagrywanie i odrazu dodałam go na tt .
-Dobra ekipa -do kuchni wszedł Mario z Szymonem na rękach -Kto jest gotowy na plac zabaw ?
-Jaaaaaaaa-krzyknął najgłośniej i jako pierwszy Szymon .
-To chodźcie -Mario złapał mnie za rękę i razem wyszliśmy przed dom -Samochód czy spacer ?
-Spacer-powiedziałam równocześnie z Szymkiem na co oboje się zaśmialiśmy .
-Wiecie co ?Taki weekend to ja mógłbym mieć co tydzień .-stwierdził Mario-Jednak może ożenisz się ze mną ?-zatrzymał się przede mną
-Przykro mi , ale jestem już zajęta --dałam mu buziakia w polik
-No cóż, ja nigdy się nie poddaje -strzepnął niewidzialny pyłek z ramion
-Daleko jeszcze ?-spytał się nas Szymek ,który był cały czas na rękach Mario .
- Jak będziemy tak szli to jeszcze bardzooooo daleko ,ale gdyby tak polecieć samolotem to niedaleko.-odpowiedzialność Mario .
-To ja chce samolot !!!-krzyczał na całą ulice Szymek .
-A co zrobimy z mamą ?-to pytanie zadał Mario
-Czekaj .Yyy postaw mnie -zażądał Szymek i gdy stanął na ziemi podszedł do mnie -Mamo ,mi się bardzo nudzi iść tyle ,wiec wuja zawiezie mnie samolotem , a ty sobie dojdziesz ,okey?-jego wyraz twarzy był podobny do tego jak nie chce mu kupić zabawki ,bo w domu ma taką samą ,ale kto nie zgodzi się na jego propozycje ?Napewno nie ja :).
- Jeśli dostanę buziaka to możesz -ukleknełam przed nim ,a już po kilku sekundach go dostałam w usta.
Sami możecie się domyślać co było później.
Chłopacy pobiegli  z rozłożonymI szeroko ręcami udając samoloty.Plac zabaw na ,który chciał zabrać nas Mario znajdował się naprzeciwko boisk na których miałam w-f .Teraz na boisku od piłki nożnej grała grupa chłopaków ,  za to na placu zabaw byliśmy sami .Gdy doszłam na miejsce Szymek zjeżdżał na zjeżdżalni ,a Mario go łapał .
-Szymek ,chcesz się pohudać ?-zapytałam ,a sama zajęłam jedną huśtawke z opony .
-Tak !!!-podbiegł i usiadł mi na kolanach .
-Szymek ,a co zrobimy  jak huśtawka się urwie?
-To pójdziemy na inną -odpowiedział I swoją małą główkę położył na moich piersiach .
-A ze mną kto będzie się bawił ?-zapytał Mario zajmując huśtawke obok nas .
-Sam .Duży jesteś -powiedział mój mały mężczyzna
-Nie to nie -Mario pokazał nam język .
-Mamoo -przeciągnął Szymek .
-Tak skarbie? -zapytałam mocniej bujając nas
- Czemu ten pan idzie do nas ?-pokazał na około 30 mężczyzne idącego za rękę z małà dziewczynką .
- Nie wiem skarbie.Może też chcą pobawić się na placu zabaw -odpowiedziałam przyglądając się lepiej mężczyźnie .
Był ubrany w  jeansy i niebieski sweter. Miał czarne włosy ,krótko ostrzyzone i tak samo ciemne oczy .
Gdy zbliżyli się bardziej od razu go poznałam .Cholera .Przecież to Paul Higgins .
-Mario ,może pójdziemy juz na lody ?-zapytałam lekko  zdenerwowana .Przecież on nie może mnie rozpoznać .
-No ,możemy iść -odpowiedział wstając i podając rękę Szymkowi ,aby szybciej wstał .

Po lodach chłopacy powiedzieli , że więcej nie mogę widzieć ,wiec zawiązali mi oczy jakaś bandemką .Prowadzili mnie juże od dobrych 20 minut .Mówiąc tylko "schody "lub "kosz na śmieci" .
Teraz stoje w miejscu ,a za rękę trzyma mnie tylko Szymek  , bo Mario musiał coś załatwić .
-Dobra ,już możesz zdjąć opaskę -powiedział Mario.
Po jej zdjęciu okazało się , że stoimy naprzeciwko wejścia do jednego z najlepszych salonów fryzjerskich w Gdyni .
-Tylko mnie nie bij --trzymał mnie za obie ręce ,przez co Szymek przytulił się do moich spodni .
-Ale ,po co my tutaj jesteśmy ?-zapytałam zdezorientowana
-Wiem ,że przed lustrem spędzasz dużo czasu ,ale chyba nie zauważyłaś ,że masz odrosty ,skarbie -odpowiedział Mario.
-No w sumie ,  to mogę je znów pofarbować -uśmiechnął się do mnie -Ale tylko farbowanie ?
-Tak tylko farbowanie -zaprosił mnie do środka.

Po godzinie mogłam przejrzeć się w lustrze .Byłam ciekawa czy to będzie ten sam odcień rudego .Spojrzałam na lustro i jestem BLONDYNKĄ????!!!!
-Przepraszam ,ale zaszła jakaś pomyłka ja chciałam tylko odnowić kolor-powiedziałam grzecznie do dziewczyny ,która się mną zajmowała .
-Chwileczke ,ale pański kolega powiedział ,że ma być blond , a nie rudy -odpowiedziała lekko zmieszana .
-Ohhh ...dobrze .Blondynką jeszcze nie byłam -uśmiechnełam się przyjazdnie do młodej dziewczyny .
-Ciesze się ,że jest pani zadowolona z naszych usług -szeroko się uśmiechneła  i zdjęła ze mnie płaszcz ochrony.
-Mam do ciebie prośbę-wstałam i wyjęłam z kieszeni telefon .
-Zrobię wszystko dla Pani .
-Po pierwsze to nie Pani tylko Demi Lovato -wyciągnęłam rękę w jej kierunku.
-Maja -uścisneła moją dłoń -To co mam dla ciebie zrobić ?
-Więc cały dzień mój kolega zapewnia mi niespodzianeki .Hak mniemam jedną z nich miała być również zmiana koloru włosów , a że obiecałam moim fanom ,że z każdej niespodzianki wstawię zdjęcie na mojego tt ,wiec chciałam Cię prosić czy nie zrobiła byś sobie ze mną zdjęcia ,które  zaraz wstawię na mojego tt , co Ty na to ? -dziewczyna stała nieruchomo z otwartą buzią
-Ale ,że ja mam zrobić sobie zdjęcie z Tobą?Z Demi Lovato ???-pytała podekscytowana
-No tak -cały czas się uśmiechałam -To jak zgadzasz się ?
-Tak ,oczywiście ,że tak -przytuliła się do mnie .
Zdjęcie odrazu dodałam na mojego tt .Z dopiskiem "Blondi jest być fajnie #Kolejne_niespodzianki_czekam _na_was"

Później poszliśmy na obiad do jednej z kawiarni położonych w centrum handlowym.Gdzie spotkałam swoje fani.Życzyły mi udanego pobytu w Polsce i gratulowały zmiany koloru włosów.Cieszyłam się z tej niespodzianki .Po obiedzie zabrał mnie na zakupy .
-Chodź ,dzisiaj musisz wyglądać szałowo -ciągnął mnie za rękę w stronę sklepu z sukienkami .
-Ale czemu ?-pytam bo nie rozumiem go całkowicie.
-Bo tak -zatrzymałam go przed wejściem do sklepu.
-Może ,wrócimy później tu co ?Zobacz ,aż Szymka tym wszystkim uśpiłeś -pokazałam na malca ,który spał smacznie na jego rękach .
-No, ale to nie miał być koniec niespodzianek -zrobił smutną minę -Wiem!!!Ty wybierzesz sobie jakieś ciuchy na wieczorowe wyjście ,a ja z Szymkiem wrócimy do domu i tam go zostawię i wrócę po ciebie samochodem ,co Ty na to ? -miał uśmiech na twarzy .
-No może być ,tylko do domu masz kawał drogi , Szymon jest ciężki-próbowałam go przekonać byśmy we trójkę wrócili do domu.
-Dam rade ,a jak coś to zadzwonie po taxówke i tyle-przekonywał mnie dalej .
-Yhy niech Ci będzie ale jak coś to dzwonisz do mnie ,jasne ?-dałam Szymonowi buziaka w czoło
-Tak jest -zasalutował i sam dał mi buziaka w policzek -Udanych zakupów !!!-krzyknął i tyle go widziałam .

Po zakupach zadzwoniłam do Mario by spytać się czy wszystko jest w porządku .Powiedział , że wszystko ma pod kontrolą. Ale po jego głosie słyszałam ,że dopiero co się obudził .Czy mój syn ma moc usypiania każdego faceta ?Najpierw Calum ,a teraz Mario ?

Nie chcąc go męczyć wróciłam do domu taxówką .W domu byłam o 16 .No ładnie Madzik zabalowałaś.Drzwi były otwarte ,a co najwyżej mój dom okradaną . Torbę i buty zostawiłam w korytarzu i poszłam prosto do ogroduNie wierze.

W moim ogrodzie siedzą cztery moje najlepsze przyjaciółki ze Stanów .W dwóch słowach -Little Mix .
-To ja muszę jechać taksówką do domu i martwić się czy nic wam nie jest ,a ty -wskazałam palcem na Mario-przyprowadzasz moje koleżanki do mojego domu i popołudniową herbatkę sobie urządzacie ?-zapytałam zirytowana
-Magda !!!!-No nareszcie .Dziewczyny przytuliły mnie i zaprowadziły na kanapę .
-To nie jego wina -zaczęła Perri ,a ja musiałam powstrzymać się by nie zaśmiać się .
-Tak ,ona mówi prawdę.My porostu chciałyśmy sprawdzić czy nie żartowałaś z tą przemianą w blondynkę-kontynuowała Jade
-Wiem , wiem tylko się z wami tak droczyłam -wszystkie się zaśmiałyśmy -Dobra, to po co tu przyjechałyście ?-spytałam się gdy przestałyśmy się śmiać
-No, bo my tak właściwie to chciałyśmy Cię...-Jesy nie mogła dokończyć ,bo przerwała jej Leigh-Anna .
- Ja ,nie chcę Cię okłamywać
-Dobra ,teraz to mnie wystraszyłyście -wstałam z miejsca -O co wam chodzi ?
- Dobra, no bo my chcemy zabrać Cię na koncert chłopaków -powiedziała Perrie
-Ale po kiego ?-zapytałam w tym czasie dosiedli się do nas Mario i wyspany Szymon .
-Magda ,nie mów mi ,że tam nie pójdziesz .Sama przecież chciałaś tam iść -Mario z tylnej kieszeni swoich spodni wyciągnął bilet na  koncert zespołu 1D .
-No, teraz to już musisz z nami iść -powiedziała Jade
- Ten bilet dostałam od jednej z fanek ,żebym mógła się z nią spotkać -próbowałam wybrnąć z sytuacji, bo miała im powiedzieć prawdę ?Że sama go kupiłam i chcę patrzeć jak mi niby najlepsi przyjaciele świetnie się bawią kiedy ja miałam ochotę się zabić ?????No chyba nie
-Jezu to nie spotkasz się z nią ,tylko pokażesz Harr'emu co stracił-powiedziała Jesy.
-Ja wolę zostać w domu z Szymkiem.Ostatnio go zaniedbałam przez zmianę szkoły .-wzięłam na rece Szymka I pocałowałam w czoło.
- Jezu , idź i pokaż mu co stracił do jasnej cholery , a ja zajmę się Szymkiem -odezwał się Mario -Szymek chcesz zostać z wujkiem ?
- Hmmm ....chce -odpowiedział mu na pytanie
-A mama w tym czasie pójdzie coś załatwić ,dobrze ?- kontynuował Mario
-Ale wróci do mnie ?-dopytywał się mały
-Jasne , że wrócę skarbie -dałam mu kolejnego buziaka w policzek
-To idź i kup mi coś fajnego-powiedział zadowolony .
Mój mały materialista .Coś za coś .
Jedną ręką obejmowałam Szymona , a drugą nalewałam sobie wody do szklanki.
-Skarbie ,mogę późno wrócić ,a wtedy sklepy są juz zamknięte , to co chcesz w zamian ?-zapytałam biorąc łyk wody .
-Jak tak to ja chcę zobaczyć jutro Max'a -powiedział zadowolony przez co zakrztusiłam
-Ale czemu Max'a ?-to pytanie zadała Jesy
-Bo on jest fajny o kocha moją mame -usiadł pomiędzy mną ,a Perrie
-Skąd wiesz ,że on kocha twoją mamusie?-spytała przesłodzonym głosem Leigh-Anna.
-Upppsss-Szymek zakrył ręką buzię
-Magda .....o czym mówi Szymek ?-spytała się mnie Jade
-Ten ,no nie wiem .Szymona się pytajcie -pokazałam ręką na niego.
-Cicho ,baby wredne-głos zabrał Mario -Ja zabieram Szymona do pokoju Maćka i będzie tam oglądać bajki , a wy urządzacie sobie tu ten sabat czarownic -zabrał Szymka na górę,a my zostałyśmy same .
-Dobraaa ,to idziemy na ten koncert czy nie-zapytała się nas wszystkich Perrie
-Idziemy-odpowiedziały wszystkie oprócz mnie-A ty ,Magda?
-Nie wiem -mowiąc wstałam z miejsca i poszłam w stronę najbliższego drzewa-Boje się ,że nie wytrzymam i wygarne mu wszystko na scenie -oparłam się o jego pień
-Hej -powiedziała Jade trzymając mnie za rękę -Nie zostaniesz tam sama , my wszystkie będziemy z tobą- za jej plecami pojawiła się reszta Little Mix .
-Obiecujesz ?-spytałam się jej na co wszystkie mnie przytuliły i powiedziały , że cały czas będą przy mnie .
- No dobra , pójdę tam-na moje słowa na ich twarzach pojawił się szeroki uśmiech .
-No to mamy mało czasu , żeby zrobić Cię na bóstwo -zmartwiła się Leigh-Anna.
-To musimy się po spieszyć-powiedziała Jade .


Po dwóch godzinach śmiania się i przygotowań ja wyglądałam tak :
(Demi w moim ff jest chudsza)
 
A dziewczyny tak :
.
 Koncert odbędzie się w Gdańsku gdzie właśnie jechałyśmy samochodem.Jesy i Perrie z przodu ,a reszta z tyłu.
Dziewczyny cały czas się śmiały ,a ja byłam sama z moimi myślami .
Pewnie chcecie wiedzieć dlaczego boję się spotkania z chłopakami.
Miesiąc po śmierci Edwarda przeprowadziłam się do domu chłopaków razem z Szymonem.Gdy ja miałam koncert to chłopcy zajmowali się nim.Dwa miesiące po przeprowadzce Harry wyznał mi miłość .Zaczęliśmy się ze sobą spotykać .Oczywiście nikt nie wie , że Demi Lovato ma syna .Wszyscy w mediach mówili tylko o tym . Fani zespołu chłopaków i moje nazwały nas Hami.Nie wiem jak to wymyśliły ,ale tak zostało.Cztery miesiące temu w czerwcu Harry nie był sobą. Odnosił się do mnie i do Szymka hak do jego sług. To był 17 czerwca.Szymon spał w łóżku , a ja czekałam na niego. Wrócił do domu o trzeciej nad ranem. Był pijany ,a gdy zapytałam się gdzie był ,powiedział , że to nie mój interes. Zaczeliśmy się kłócić w wyniku czego popchnał mnie na stół.Uderzyłam jego kantem w podbrzusze.Ból był okropny .Zaczęłam krwawić .Prosiłam Harr'ego by zadzwonił po karetkę ,ale on tylko wyszedł trzaskając drzwiami.Ból był niedozniesienia.Nie miałam siły się podnieść.Później pamiętam jak rano obudziłam się w szpitalu.Lekarz powiedział, że poroniłam ,końcówka pierwszego miesiąca.Później przyszła do mnie Perrie.Powiedziała , że to ona mnie znała w willi chłopaków i , że od czasu tego wypadku Szymon mieszka u niej .Po wyjściu z szpitala razem z synkiem wyprowadziłam się od chłopaków .Kolejne dwa tygodnie spędziłam z dziewczynami i Szymonem  w Indiach ,gdzie poznałam zespół The Wandet. Z nimi spędziłam z nimi resztę wakacji na Hawajach.Dziewczyny nie powiedziały nic chłopakom ,a ja mieszkam teraz w Polsce jako Magda Lewandowska by nikt mnie nie rozpoznał , teraz ktoś ciągnie mnie za rękę .
-Magda już jesteśmy-powiedziała Leigh-Anna.Faktycznie jesteśmy przed bocznym wejściem na stadion w Gdańsku .

Po przekonaniu kilku ochroniarzy , że nie jesteśmy ich psychofankami tylko koleżankami dostałyśmy się na pod scenę gdzie stał Paul i kolejni ochroniarze .
-Cześć dziewczyny, co wy tutaj robicie-zapytał przytulając każdą z nich .
-Przyjechałyśmy wesprzeć chłopaków ,a Perrie to wiadomo po co i do kogo -powiedziała Jasy na co reszta się zaśmiała -No i mamy też dla fanów chłopaków małą niespodzianke -w tym momencie wyszłam przed Leigh-Anne.
-Jezu...to ty Demi ?-zapytał się Paul ,przybliżając się do mnie .
-To ja -przyjazdnie się do niego uśmiechnełam -Aż tak zbrzydłam ?-zapytałam gdy stał z otwartą buzią i patrzył się na mnie
-Co ?Nie, poprostu nie mogę uwierzyć , że Cię widzę-mocno mnie przytulisz
-Ej ...bo nam ją udusisz-żartowały dziewczyny jednocześnie odciągnając go ode mnie .
-Mów mi co się u Ciebie słychać ?-Paul zaciągnął mnie na pobliską kanapę ,gdzie usiedliśmy wszyscy.Opowiedziałam mu ,że zrobiłam sobie małe wakacje nie zdradzając ich powodu.-Demi -zrobił maślane oczy -chcesz iść tam -pokazał na scene -i zrobić im wszystkim niespodzianke ?
-Idioto-uderzyła go w ramię Jade-my po to ją tu przyciąganełyśmy.
-To super -jego uśmiech się powiększył-Poczekajcie tu zaraz przyniosę Ci mikrofon- jak powiedział tak zrobił. Po kilkunastu sekundach miałam sw ręce sprawny mikrofon.-Poczekajcie , aż skończą śpiewać i wtedy użyjcie ich jak trzeba -poklepał nas po plecach i ochroniarze wpuścili nas na scenę.Czas zacząć zabawę. Zayn kończył piosenkę.Na szczęście cała piątka stała do nas tyłem .Denerwowało mnie to , że jako jedyna miałam mikrofon w ręce .Cholera....

  

Chłopacy zakończyli piosenkę,lecz zamiast usłyszeć pierwsze takty następnej z głośników wydobył się mój głos:
--Hello Poland -stanęłam między Liamem i Lou .Tłum nastolatków głośniej piszczał.
-Co ty tu robisz ?-zapytał się mnie Harry ,stojący obok Louisa
-No teraz to stoje,oddycham, mówię ,patrzę,słucham krzyków waszych fanów no i może jeszcze tak żyję-odpowiedziałam wliczając na palcach , na co wszyscy obecni na stadionie się zaśmiali.
-Po co tu przyjechałaś?-kolejny raz pytał się mnie Harry ,tyle że tym razem odłożył mikrofon na scenę .
-Dziewczyny mnie tu przywiozły -cały czas mikrofon miałam przy sobie ,ręką pokazała m na dziewczyny które rozsiadły się na kanapie .
-Chcecie , żeby Demi wam coś zaśpiewała ?- zapytał się Zayn publiczności, na co ta głośniej zapiszczała - To scenę zostawiamy Demi ,a my idziemy odpocząć - calee One Direcion udało się w kierunku .-Przykro mi za zachowanie Harr'ego -powiedział mi to na ucho tak by nikt pozamna tego nie usłyszał.
Cholera jeśli Perrie mu powiedziała to chyba ją zabije , ale trzeba robić dobrą minę do złej gry.
- NA początek chciałam wszystkich was serdecznie przywitać-pomachałam do osób zebranych pod sceną -To co trochę wam pośpiewam ,a później się zobaczy-ruchem ręki pokazałam chłopakowi od nagłośnienia którą piosenke ma puścić z mojego telefonu .
Z głośników poleciały pierwsze nuty piosenki Heart Attack . Podczas śpiewania czuje , że jestem sobą .Nie jestem wtedy Demi czy Magdą tylko sobą .
- Kiedy dzisiaj nagrywałam filmik dla was  wiele osób pytało się mnie co robiłam przez te 3 miesiące .Obiecałam ,że powiem wam z kim i gdzie go spędziłam wieczorem , a że on już jest to chyba mogę.Pierwsze dwa tygodnie czerwca spędziłam z czwórką dziewczyn w Indiach gdzie spotkałam 5 chłopaków i nie mówię tu o nich -pokazałam na 1D -Więc razem z nimi spędziłam kolejne 10 tygodni na Hawajach i pewnym chłopakiem , a jeśli chcecie wiedzieć kim były te dziewczyny i chłopacy to zaśpiewam wam uch piosenki.Później z pośród was wybiorę jedną osobę ,jeśli zgadnie z kim spędziłam te trzy miesiące to wygra bilet i pobyt ze mną przez 3 dni w Toskanii- na stadionie zrobiło się jeszcze głośniej niż było 2 minuty temu.- Na pierwszy ogień idą panowie -ruchem ręki pokazałam chłopakowi , którą piosenke ma puścić .
Była to piosenka The Wandet- Chasing The Sun.Osoby zebrane pod sceną śpiewali i tańczyli razem ze mną .
-Jedena już była -kolejny raz zabrałam głos - więc teraz czas na drugą kolej .Jak się domyślacie ta należy do dziewczyn- kolejny raz pokazałam mu którą ma włączyć. Teraz śpiewałam piosenke Little Mix- Move .
-To teraz losujemy -po zakończeniu piosenki ,zeszłam do publiczności , która stała za barierkami -Ten kto zna poprawną odpowiedź niech podniesie rękę do góry -mówiłam do mikrofonu ,patrząc na liczbę osób , które podnoszą ręce .Jedną z nich był młody chłopak.

Mam nadzieje , że wie , bo chętnie dopieke Harr'emu i przy okazji spędzę z nim trzy dni.
-Cześć ,jak masz na imię?-zapytałam się go ,stojąc naprzeciw niego .
-Hej jestem James -uśmiechnął się i podał mi rękę
-Demi-uścisnełam jego dłoń - Znasz dobrą odpowiedź-zapytałam oddając mu mikrofon.
-No,chyba tak -podrapał się po karku- Zaśpiewałaś piosenkę The Wandet i Little Mix -uśmiechał się nie pewnie.
- Ja mogę tylko powiedzieć  tyle :dozobaczenia na lotnisku -szeroko się uśmiechnełam
-Co?Ale naprawdę?-przytulił mnie -Dziękuję i obiecuje , że będę grzeczny -żartował .
- Dla mnie masz być poprostu sobą , a teraz wpisz mi swój numer telefonu i tt -podałam mu telefon ,który wcześniej zabrałam dźwiękowcowi .
Po zapisaniu danych dał mi buziaka w policzek , a ja obiecałam do niego zadzwonić.
Wróciłam na scene i poszłam do 4/9 moich przyjaciół siedzących na kanapie .
-Powiesz ,że mogę jechać z wami na te trzy dni -prosiła Jady
-Nie- odłożyłam telefon na kanapę-On jest mój przez te trzy dni .
-Wredna jesteś -powiedziała i udawała focha
-To co teraz zrobimy ?-spytał się Liam
- Nie wiem --powiedziałam równo z Lou , na co się zaśmialiśmy .
-Yyyyy Demi ktoś do ciebie dzwoni-powiedziała Perrie siedząca na kolanach Malika .Faktycznie dzwonił Max z The Wandet
-Powiedzcie , że mnie nie ma -spanikowałam.Jesy odebrała .
-Halo...Tak....Śpi juz..Naprawdę...Aha...W Internecie...Dobra....zapytam-tylko tyle można było usłyszeć podczas ich rozmowy -Demi ,Max wie , że nie śpisz , bo koncert jest emitowany w telewizji -podała mi telefon .A tu jeszcze większy szok .On chce Video rozmowę.Kurwa!!!!!
Rozejrzałam się po dziewczynach wszystkie były ciekawe tym o czym chciał rozmawiać ze mną Max. Natomiast chłopaków to nie obchodziło , no może po za Harry'm , który był nieźle wkurwiony tym , że z The Wandet spędziłam tyle czasu i tym , że teraz Max do mnie dzwoni.Nie wiem czemu , ale Harry nie nawidzi ich .Perrie z niewiadomych mi powodów zabrała mój dzwoniący telefon i pobiegła z nim do jakiegoś chłopaka , który stał niedaleko sceny.
-Dziewczyny , co ona chce zrobić?-zapytałam się ich gdy wymieniały spojrzenia .
-My , nie wiemy-powiedziała Leigh-Anna .
-Zayn , ty wiesz?-zapytałam się chłopaka Perrie .
-Nie , ona nic mi nie powiedziała-powiedział poprawiając włosy .
-Super-burknełam pod nosem .
-Cześć wszystkim!!!-nikt z naszej 8 się nie odezwał.Każdy zaczął się rozglądać po scenie.Moim błędem było spojrzenie na ekran  , gdzie były mordki członków The Wandet .
-Demi ktoś chce z tobą pogadać -powiedziała Perrie wskazując na ekran znajdujący się na sceną.
-Zabije Cię -pogroziłam jej palcem-Cześć chłopaki-pomachałam do nich i usiadłam na scenie tak by być na przeciwko ekranu .
-Cześć Mysia -powiedzieli równo .Kurwa Max jest bez koszulki jako jedyny .

-Max wiem , że masz tatuaże ale nie musisz ich ,aż tak pokazywać-pokazałam na jego prawe ramię .Gdzie znajduje się połowa tatuażu .Drugą mam ja .Po połączeniu wygląda tak :

Mam nadzieję , że Perrie nie zauważyła jego tatuażu ,bo bylibyśmy martwi oboje.
-No tak, sorry Mysia -założył koszulkę .- Perrie jest gdzieś obok ?- zapytał
-Tsssaa ,siedzi na Zayn'ie -pokazałam na nich głową
-Aaaa to teraz kumam-Max
-To wy nie powiedzieliście o TYM  jej ?-pytał Siva
-Nie idioto -dostał w tył głowy od  Nathana
-Demi o czym ja nie wiem ?-obok mnie stanęła Perrie
-O cholera-poprawiłam kurtkę aby nic nie zauważyła -Im chodziło o to ,że chcieli Ci zrobić niespodziankę , ale chyba nam nie wypali-krzywo się uśmiechnełam
- Tom ,o co im chodzi ?- zapytała się Tom'a  , a on kurwa nie potrafi kłamać .
-No oni ten tego w tym -tłumaczył .
-Tooooomm-przeciągnąłam -Ty to mądry jesteś -skomentowałam .
-No wiem-siedział uśmiechnięty .
-Demi -zatakowała mnie Perrie -Powiedz ,że tego nie zrobiliście-zażądała , a ja siedziałam cicho - Mac-Ufff teraz to jego bierze pod włos-Powiedz mi że przynajmniej tam było sterylnie .
-Było -odpowiedział-Wiecie co jest już późno ,a my musimy jeszcze coś tam zrobić .Cześć -rozłączył się .
-Dzięki dupku-krzyknęłam w powietrze , teraz trzeba udobruchać Perrie -Wiecie co ?-zwróciłam się do widowni-Będę się już zbierać ,bo musze ten z tym tam ,a to jest daleko -chciałam zejść z sceny ,ale zatrzymała mnie Perrie .

Kupi mi ktoś wiązanke na pogrzeb???

-Czy was do reszty pojebało ?-zapytała się lekko wkurwiona
-Nie ,wiedziałam co robię -zrobiłam krok do tylu -Jestem już dorosła -krzyknęłam I chciałam odejść , ale nie mogłam .
-Powiedz mi , że chociaż jakoś się zabezpieczyliście -powiedziała Jade , a miny pozostałych- bezcenne .
-Tak ,wszystko było oki toki -odpowiedziałam .
-Pokaż mi go -zażądały wszystkie .
-Yyyyy...nie ?-bardziej zapytałam niż odpowiedziałam .
-Demi pokaż albo powiem wszystko Harr'emu -co one nie mogą tego zrobić
-Nie zrobisz tego -powiedziałam mając łzy w oczach -Nie powiesz mu -zrobiłam krok do tyłu , a one wtedy zdały sobie sprawę z tego co powiedziały -Zresztą rób co chcesz -powiedziałam i wybiegłam z stadionu nie zważając na krzyki i nawoływania innych.
Teraz wszyscy się dowiedzą ,a ja tego nie chcę. Nie chcę.
Usiadłam na jednej z ławek i podciągnełam kolana do siebie.Wszystko wróciło jak za sprawą magicznej różdżki.Kiedy wytarłam łzy rękawem kurtki ,wyjęłam z torebki telefon I weszłam w kontakty. Postanowiłam zadzwonić do Luke .Nie pytajcie się czemu bo sama siebie nie rozumiem .Odebrał po trzecim sygnale .
-Halo -odezwał się pierwszy .
-Luke proszę Cię przyjedź , wiem ,że jestem idiotką ,ale proszę przyjedź-ponownie się rozpłakałam .
-Magda?Co?Gdzie jesteś ?Czemu płaczesz ?-pytał .
-Jestem pod stadionem w Gdańsku wiesz ?Całkiem tu ładnie-powiedziałam .
-Jezu..Magda nie ruszaj się słyszysz ?Zaraz po ciebie przyjadę -powiedział i się rozłączył.

Przez te 20 minut siedziałam na ławce i płakałam ,teraz pewnie wyglądam jak panda .Naprzeciwko mnie zatrzymał się  samochód .

Z miejsca kierowcy wysiadł Ash ,a z pasażera Luke .Oboje podeszli do mnie .
-Magda, wszystko w porządku ?-zapytał Luke siadając obok mnie .W odpowiedzi pokręciłam przecząco głową .
-Powiesz nam co Ci się stało ?-spytał się Ash klejąca przede mną i kładąc rękę na moim kolanie.
Przecież nie mogę im powiedzieć , że jestem Demi Lovato I byłam w ciąży z Harry'm Styles'em .
 Znów pokręciłam głową na nie .
-Chcesz jechać do domu ?-Luke przytulił mnie do siebie i wziął na ręce jak pannę młodą
Usiadł ze mną na kolanach na tyle samochodu ,a Irwin prowadził.Byłam szczęśliwa ,że żaden z nich nie zadawał nie potrzebnych pytań przez które czułaby se jeszcze gorzej.Przez całą droge do domu luke uspokajał mnie i głaskał po plecach.Bałam się teraz o to ,że Harry dowie się prawdy o powodzie mojej ucieczki od nich i o to ,że Irwin i Hemmings mogą dowiedzieć się kim tak na prawde  jestem .
Po pół godzinnej jeździe samochód zatrzymał się po moim domem.Chciałam podziękować chłopakom za podwuske i iśc dod domu , ale Hemmo mnie zatrzymał :
-Jesteś pewna ,że dasz sobie radę ?-wyszedł za mną z samochodu .
-Tak -powiedziałam-Nie będe sama .
-Z kim bedziesz-zapytał
-Z Mario .Poznałeś go wczoraj na ognisku -stanełam na pierwszym schodku prowadzącym do mojego domu-Pożniej zadzwonie do Ciebie i sprawdzę czy jeszcze żyjesz,ok?-zapytał otwierając drzwi od striny pasażera z przodu .
-Jasne-chciał wsiąść do samochodu ,ale mój głos go zatrzymał -Luke ?-obrócił się w moim kierunku
-Tak?-nic mu nie odpowiedziałam tylko pocałowałam w policzek i nie odwracając się w jego kierunku pobiegłam do domu omijając co drugi schodek.
Przez małe okno w korytarzu zobaczyłam uśmiechniętego Luke , który wsiadał do samochodu.Po zdjęciu kurtki i butów poszłam do kuchni gdzie nalałam sobie szklanke soku pomarańczowego i razem z nim poszłam do mojego pokoju .Szymon spał w piżamie z głową opartą o pierś Mario , który też już przysypiał.Wyłączyłam telewizor w ,którym leciały bajki. szklanke odłożyłam na biurko.Szymona przeniosłam do jego łóżeczka , a przyjaciela zostawiłam śpiącego na łóżku .Upiłam łyk soku i po zabraniu czystej bielizny i piżamy składającej się z koszulki od Max'a i spodni w owieczki udałam się do łazienki.
Po długiej kąpieli ubrałam się i rozczesałam włosy,po czym je wysuszyłam z pomocą suszarki. Po nałożeniu na twarz kremu na twarz poraz kolejny przyznalam się przed sobą ,że ten bląd  kolor włosów mi pasuje.Tylko ,że w szkole każdy bedzie wiedział kim jestem.
 Zajełam miejsce obok Mario w łóżku i przytulona do poduszki zasnełam.



*************************************
Oto kolejny rozdział mojego ff .
Liczę na wasze komentarze ,bo one na prawde motywują
Następny rozdział bedzię może nawet jeszcze w tym tygodniu :):):):)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz