Dzisiaj obudziły mnie promienie słoneczne . Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pokoju .WTF???? Aaaa... no tak ,wczoraj chłopacy zaproponowali ,żebym u nich przenocowała .Chciałam wstać ,ale przeszkodziło mi w tym ciało Luke , który dosłownie na mnie leżał . Zepchnełam ŕgo z siebie i podeszłam do biurka na którym leżała moja torebka.Wyjełam z niej telefon ,który wskazywał 6:04 .Tak wcześnie to sama z siebie nigdy bym nie wstała.Odłożyłam telefon na biurko i wyszłam z pokoju Luke.
Wczoraj Ash pokazywał mi ich pokoje i gdzie znajduje się łazienka. Za pierwszym razem trafiłam do Mike który spał rozwalony na całym łóżku .
Za drugim razem udało się .Łazienka.
Gdy spojrzałam w lustro ,okazało się ,że nie jest tak źle ze mną jak myślałam. Po załatwieniu potrzeb fizjologicznych , umyłam ręce i zmyłam resztę makijażu z wczoraj . Wróciłam się na chwilę do pokoju w , którym spędziłam noc po ubrania .Koszulkę zostawiłam w pokoju Ash. Po sprawdzeniu czy wszystko zabrałam zostawiłam chłopakom na dole kartę z wiadomością ,że wróciłam do siebie.
Okazało się , że chłopacy są moimi dalszymi sąsiadami .Ooo zgrozo . Czyli po przejściu ulicy znalazłam się pd drzwiami mojego domu.Drzwi były zamknięte ,a ze względu na wczesną porę nie chciałam budzić brata , co zmusiło mnie do sięgnięcia po zapasowy klucz , który znajdował się pod wycieraczką . W całym domu panowała cisza .Po zajrzeniu do pokoju zastałam Caluma i Szymka śpiącego w moim łóżku.Synka przeniósłam do jego łóżka ,a Hood'a próbowałam obudzić.
-Calum Thomas Hood wstawaj-przyłożyłam mu z poduszki na co on tylko przewrócił się na plecy. Zeszłam na dół do kuchni po szklanke ,którą napełniłam lodowatą wodą . Po powrocie do siebie jej zawartość wylałam na Hood'a .
-Co jest kurwa?
-Dzień dobry to popierwsze ,a po drugie to wypad z mojego łóżka-powiedziałam z uśmiechem na twarzy .
-Eeee....ej co ja tu robiłem ?-wstał z łóżka i rozejrzał się po pokoju.
-Przespałeś całą noc mój drogi -odpowiedziałam mu wybierając ciuchy do szkoły .
-Co?Przespałem całą noc ? Impreze też przesłałem?
-Tak,Sherloku. Jest godzina 6:30 idź i ogarnij się w łazience , a ja przebiore się tutaj i zrobię nam śniadanie, co Ty na to ?
-Mmmmm jesteś kochana-przytulił mnie-A mogłabyś mi coś pożyczyć do przebrania się ?
-Tak ,to ty idź do łazienki ,a ja ci coś zaniose-zaprowadziłam go do łazienki, a sama poszłam do pokoju brata po ubrania dla Caluma.
-Wstawaj Maciek-tak jak w Hood'a również w niego rzuciłam poduszką.
Na niego to podziałało odrazu.
-Czego ,kurwa chcesz ?- zapytał zachrypniętym głosem.
- Daj mi jakieś bokserki i koszulkę dla Hood'a.
-Już , a my musimy później sobie porozmawiać -pogroził mi palcem wychodząc z łóżka.
-Byłam grzeczna ,ale jak mi nie wierzysz to zadzwoń do Pluta ,bo on tam był-pokazałam mu język I zabrałam rzeczy przygotowane dla Calum'a.
Przed lustrem stał Hood bez koszulki , przez co mogłam się przyjrzeć jego tatuażą.
-Zrób zdjęcie będziesz miała na dłużej-Hood zabrał ubrania z moich rąk.
-Aż taki piękny nie jesteś-pokazałam mu język
-To czemu mnie podziwiasz?
-Podziwiam to twoje tatuaże, bo mi się podobają.
- Ja I tak wiem swoje-tym razem to on pokazał język- Ale fakt tatuaże są niezłe.
-To ja idę robić śniadanie dla was ,a ty weź prysznic -pokazałam mu szafke-tam masz ręczniki. Powodzenia ,jak coś to wołaj.
Po opuszczeniu łazienki wróciłam do siebie , bo codziennie muszę brać zastrzyk z insuliny .Tak jestem cukrzykiem.
Bum!!! Po sprawie. Z racji tego , że łazienke zajmuje Cal musiałam przebrać się w pokoju.Postawiłam na taki zestaw ubrań:
.Po ich założeniu zeszłam do kuchni. Chłopakom zrobiłam jajecznice ze szczypiorem.Sobie przygotowałam naleśniki z dżemem.Postawiłam wszystko na stole i czekałam na chłopaków, w miedzy czasie zrobiłam kawę. Po pieciu minutach od jej zaparzania mój brat i Calum zeszli na dół .
- Cześć siostra-przytulił mnie Maciek i usiadł przy stole
-Śniadanie? Ty je zrobiłaś-zapytał się Cal i pokazał na mnie
- No ona zawsze robi mi śniadanie ,ale ja też robię ,żeby nie było -odpowiedział mu Maciek.
- Kocham Cię -przytulił mnie tyle ,że mocniej niż brat -Mogę Cię zabrać do domu ?Do nas ?
-Co? Ale czemu ?-zapytałam się go bo nie rozumiem dlaczego chce zabrać mnie do swojego domu.
-Bo u nas zazwyczaj jem jakiejś pizze albo kebaby ogólnie fast food'y , a ty -usiadł na krześle I spróbował mojej jajecznicy - gotujesz genialnie .To jak?
-Co ?Mowy nie ma !Kto będzie mi w tedy gotował jak nie Magda?-zaprotestował Maciek.
- Nie zamierzam się nigdzie wyprowadzać,a jak Ci tak smakuje moje jedzenie to mogę Ci coś czasem ugotować-zwróciłam się do Hood 'a
-Ale napewno ?Miałabyś mnie tylko dla siebie -przekonywał mnie Calum.
- Nie, chcę tutaj mieszkać to postanowione-usiadłam przy stole i zaczęłam jeść naleśniki.
-A tak właściwie to co mnie ominęło na tej imprezie?
- Przespałeś striptiz Luke na barze ,po tym całował się z gejem ,a na koniec upił się z facetem który dowiedział się ,że żona go zdradza-kłamałam no ,ale skoro Luke tak się upił to na pewno nie będzie nic pamiętał-a Ash I Mike byli grzeczni-to była prawda.
-Hahaha Serio?-pytał się Cal kiedy uspokoił swój śmiech.
- Yhy-nie zaprzeczyłam.
Równo z wybiciem 7:20 po domu rozległ się dzwonek do drzwi .Maciek otwórzył drzwi babci ,która dzisiaj jak i we wtorek zajmowała się Szymonem.Calum podziękował za śniadanie i wrócił do swojego domu,a ja spakowałam książki do torby i poszłam pieszo do szkoły.
W szkole nie pojawił się żaden z chłopaków z którymi wczoraj się bawiłam.Kac morderca. Zdziwiło mnie nawet to że Cal nie przyszedł ,przez co siedziałam sama w ławce.Teraz szłam do szatni bo czekają mnie dwie godziny w-f .☺☺☺.Pisałam SMS do babci czy z Szymonem jest wszystko ok dopuki nie zderzyłam się z czymś miękkim.
O mamuniu !!!!Jak się oddychało ?!
-Sorry-chciałam go jak najszybciej wymianąć bo czułam ,że jeżeli dłużej będę się na niego patrzeć to będę czerwona jak burak.Ale czy mogłam?No nie bo złapał mnie za rękę ,i pociągnęł do tylu tak byśmy stali twarzą w twarz.-Coś się stało ?
-Nie, nic -odpowiedział i przejechał wzrokiem po mnie.
-To sorry ,ale się spieszę na lekcje -chciałam wyrwać rękę z jego uścisku i udało mi się .
Już bez przeszkód przebrałam się na w-f .Przez to ,że nauczycielka ma urlop macierzyński mamy mieć te dwie lekcje z chłopakami. W szatni było kilka dziewczyn ,które kojarzyłam z zajęć .Szybko się przebrałam nie zwracając na nie uwagi .Gdy skończyłam wiązać sznurowadła butów zostałam popchnieta na ściane przez jedną z trzech dziewczyn ,które zostały w szatni.
-Ci ,kurwa ?- zapytałam się jej
-Odpieprz się od Gracjana -powiedziała blondynka ,a dwie brunetki stały za nią i pilnowały aby nikt nie mógł wejść do szatni.
-Co ?Ja nie znam żadnego Gracjana .Pogrzało was ?-broniłam się
-A to na korytarzu to co było ?-krzyczała na mnie Blondi
-Chodzi ci o chłopaka na którego wpadłam?Haha żałosna jesteś-zaśmiałam się
-Nie obchodzi mnie to .Masz się od niego odczepić ,oj jest MÓJ ,jasne?-
-Tak ,ale wiesz co jednak nie-podeszłam do niej i uderzyłam ją z pięści w brzuch na co ona zgieła się w pół -Nie będziesz mi życia układać suko!-zabrałam torebkę w której miałam strzykawki ,insulinę i cukierki wrazie gdyby cukier mi spadł.
Po opuszczeniu szatni znów zderzyłam się z czymś miękkim.Spojrzałam w górę by zobaczyć kto to .Nie no serio?
-Znowu na mnie wpadłaś piękna-powiedzał z chrypą w głosie.
- Pech tak chciał -ominełam go ,ale złapał mnie za koszulkę -Czego chcesz ?
-Krew ci leci z wargi i twój numer -wypowiedział te słowa nie odrywając wzroku od moich ust.
Co?-dotknęłam ręką wargi i faktyczynie na palcach miałam krew-Ooohhh...co za dziwka- powiedziałam czy pomyślałam ?
-Co ?Jaka dziwka?-jednak powiedziałam
-Nie ważne,dzięki i cześć - No kurwa czy on mnie kiedyś puści ? Chyba nie .
-Zaczekaj i chodź ze mną .
-Gdzie mnie ciągniesz ?
- Trzeba to oczyścić - weszliśmy do męskiej łazienki -Wow ...
- Co cię tak dziwi ?-zapytałam gdy chłopak wyjmował wodę utlenioną
- Po prostu zdziwiło mnie to ,że nie piszczysz bo jesteś w męskiej -zaśmiał się pod nosem -Tak jak każda dziewczyna .
- Może ja nie jestem jak każda dziewczyna - usiadłam na umywalce-A tak poza tym to każdą nieznajomą porywasz do łazienki ?
- Tylko te najpiękniejsze -pokazał swoje białe zęby , a tak wogóle to Kacper jestem ,a ty ? -spojrzał na mnie brązowymi oczami .
- Magda . Co masz zamiar tak wogóle mi zrobić ?- Kacper otworzył butelke wody utlenionej i wylał na wacik
-Oczyścić ci ranę -przybliżył wacik do moich ust -Teraz może zaboleć - zrobił to co powiedział
-Nie jest ,aż tak źle .Ty zawsze podrywasz dziewczyny na swój tors ?-zapytałam go aby nie panowała między nami cisza
- Nie zdążyłem założyć koszulki , ale jeśli to tak działa to nie będę jej zakładał-z ust nie schodził mu uśmiech -Kto Cie tak załatwił ?Wątpię żebyś sama sobie to zrobiła , to jak powiesz mi ?
- Jeśli tak bardzo Cię to tak bardzo interesuje to była to dziewczyna ,która była zazdrosna o to ,że na mnie wpadłeś , a nie na nią -zeskoczyłam z umywalki ,bo Kacper skończył oczyszczać moją "rane"
-Cholera-chłopak kopnął kosz na śmieci- Co za idiotka...no
-Ej ...uspokuj się .O co chodzi ?-zapytałam i złapałam go za romiona był stał przodem do mnie
-O co chodzi ? O to ,że ona ubzurała sobie ,że my musimy być razem ,bo tak los chce ,rozumiesz ? -patrzył mi w oczy , w jego można było dostrzec ból i cierpienie
-Rozumiem , ale teraz chyba sobie odpuści-zaśmiałam się przypomnianająx sobie jej wyraz twarzy kiedy przyłożyłam jej w brzuch
-Co? Czemu by miała?-zapytał zderorientowany
-Ale obiecaj ,że nie będziesz się śmiał
-Obiecuje- jedną rękę położył na sercu ,a drugą objął mnie w pasie
-Przyłożyłam jej w brzuch -powiedziałam z kamienną twarzą
-Co ? Nie ? - po chwili Kacper wybuchł śmiechem
-Ej...już spokój .Jest jeszcze coś , bo ona chyba myśli ,że ze sobą chodzimy - przestał się śmiać i przyciągnął mnie bliżej siebie
-Hmmm....to mi się podoba Magda -rękę położył na mojej talii , a drugą na szyj -Może poudajemy, co ?-patrzyłam w jego oczy jak zahipnotyzowana
-Mam być twoją dziewczyną?- WTF?
- No i nie mów ,że się nie zgadzasz bo Cię przekonam -oparł swoje czoło o moje -a umiem .
- Gdybym się zgodziła ,to co będę z tego miała ?A tak poza tym to ja Ciebie nieznam , hmmm Panie Przystojny?
-Zawsze możemy się bliżej poznać Pani Piękna ,któro masz zniewalajaco długie nogi .
-Chcesz mnie przekonać komplementami?
- Jeśli to działa to będę tak robił dalej -cały czas się uśmiechał
-Ok , zgadzam się ,ale robię to tylko żeby dopiec tej żmij ,jasne ?
-Oki toki skarbie-pocałował mnie w policzek ,a w tle rozbrzmiał dzwonek -Chodź na lekcje-złapał mnie za rękę i splótł nasze palce
-Ale zakładasz koszulkę -pokazałam mu język .
Wyszliśmy z łazienki wciąż trzymając się za ręce ,przez co każdy na nas patrzył.Kiedy przechodziliśmy obok Blondi , ta aż kipiała ze złości.
Nauczyciel postanowił ,że będziemy grać w piłkę nożną . W jednej drużynie było po 6 dziewczyn i 6 chłopaków.Byłam w drużynie z Kacprem ,Łukaszem ,Kamilem,Alexem,Patrykiem ,Michałem oraz dziewczynami Olgą, Klarą,Kasią,Moniką i Agnieszką .Wszystkich poznałam przed rozpoczęciem gry. Wygrywaliśmy 3:2 .Gdy miałam strzelić pierwszą swoją dzisiaj bramke zostałam zfaulowana przez Blondi.Czego ona ode mnie chce ? ! Przez nią boli mnie kostka,że nie wiem co .
-Wszytko dobrze ,Skarbie?-ukleknał przede mną Kacper
-Nie wiem-spróbowałam wstać ,lecz kostka mi to uniemożliwiła-Co za ****
-Chyba znów będę musiał się tobą zajmować -wziął mnie na ręce jak pannę młodą-Czemu mam taką pechową dziewczyne? -mówił to na tyle głośno by każdy w promieniu kilkunastu metrów mógł go usłyszeć
-Ej to nie była moja wina -broniłam się -I chce być noszona jak książeczka -pokazałam mu język ,oparłam głowę o jego ramię.
-Mam od dzisiaj nazywać Cię księżniczką?-posadził mnie na trawniku poza boiskiem.
- Dobrze ,kończ te swoje love story Kowalski i idź po lód dla koleżanki-obok nas znalazł się nauczyciel w-f , Kacper zasalutował mu i poszedł po lód .-Bardzo Cię boli ta kostka ?
-Nie jest dobrze.Może mi Pan podać te torebke ?-zapytałam się, rozmasowując kostke.
-Jasne, proszę -podał mi ją , na co ja wyjęłam landrynke i wzięłam ją do ust -Chce pan ?-poczestowałam go
-Nie ,jedz na zdrowie -schowałam cukierki ,w tym samym czasie wrócił Kacper niosąc w ręku lód-Zajmij się Magdą , a ja zobaczę czy inni się niepozabijali ,dobrze? -te słowa nauczyciel skierował do chłopaka na co on przytaknął mu i usiadł przede mną .
-Sorry za nią-przyłożył lód do kostki -Może być zimne-ostrzegł
-Nie przepraszaj za nią i SERIO???Cieplejszego nie było-przysunełam kostkę do siebie
-Nie bądź taka ,bo będziesz miała karę-zdjął z mojej stopy trampka i skarpetke- Jak będzie bolało to dostaniesz buziaka ,pasuje?
-Chcesz ,żebym coś sobie złamała?-przygryzłam warge
- Jasne ,że nie chce. Nie przygryzaj tej pieprzonej wargi-powiedział i ponownie przyłożył lód do obolałej kostki .
- Co mi wtedy zrobisz?-ponownie przygryzłam warge .
-To-przewrócił mnie na plecy swoim ciężarem ciała i złączył nasze usta w pocałunku. Po kilkunastu sekundach odkleił się odemnie .- Muszę Ci coś powiedzieć ....
-Słucham Ciebie-próbowałam go zepchnąć z siebie ale był za ciężki
-Dobrze się całujesz -dał mi buziaka w zagłębienie szyj
-A ty za to jesteś ciężki-powiedziałam kiedy wreszcie się podniosł -I nie przeginaj .
- Ale z czym ?- przyłożył mi lód do kostki -Tylko przekonuje innych , że jesteśmy razem -dał mi buziaka w policzek
- Dobra , jak chcesz tylko ,żebyś się czasem nie zakochał we mnie-oparłam głowę o siatkę ,którą otoczone było boisko .
- Nawet gdyby to co ?
-To się sparzysz-zamknęłam oczy i odwróciłam głowę w stronę słońca.
-Powiesz mi coś o sobie ?-zapytał się mnie i równocześnie rozmasowując opuchniętą kostke
-A co chcesz wiedzieć ?
-Wszystko ,ale wiem ,że jeździsz na motorach ,kolegujesz się z chłopakami no i jesteś niezłą laską
-Tyle Ci powinno wystarczyć .
- A masz łaskotki?
-Co?Po co Ci to ?
-Tak sobie ,a co boisz się , że wykorzystam to przeciwko tobie ?
-Nie ,Ciebie się nie boję -spójrzałam na niego -Wiesz za ile skończy się lekcja?
- Za jakieś 5 minut ,a co ?
-Tak chciałam wiedzieć .Idź lepiej się ubrać
-A nie podoba Ci się to ,że jestem bez koszulki ?
-Podoba ,ale ktoś musi mnie asekurować jak będziemy wracać-założyłam skarpetke i buta na stope
-Magda ,Kacper wracamy już .Chodźcie .-krzyknął nauczyciel w naszą stronę
-Tak ,już idziemy -odkrzyknełam .
Wstałam I spróbowałam zrobić krok.Ból trochę ustąpił ,ale nadal bolało mnie jak chodzę.
Po powrocie do domu podziękowałam babci za opiekę nad Szymonem i sama się nim zajmowałam.Siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy bajki w telewizji .Podczas reklam zadzwonił telefon. Dzwonił Ashton .
- Halo ,Magda?
-Yep ,to ja.
-Coś ty naopowiadała Calum'owi ?
-Ej ,ja tylko żartowałam nie moja wina ,że on wziął to na serio.
- No,ale teraz Luke od pół godziny myje zęby i przysięga na swój telefon ,że nigdy nie weźmie alkoholu do ust...
-Teraz to ty żartujesz .
-Nie no ...serio
-Dobra ,ale po co dzwonisz do mnie?
-Żeby Ci pogratulować ,nikt jeszcze go tak nie w kręcił hahaha...
-Dziękuje, uczyłam się od najlepszych-usłyszałam,że Szymek woła mnie do siebie-Dobra ,ja musze już kończyć ..
-No dobra ,ale ej kiedy mam mu powiedzieć , że to był żart ?
-Jak nadejdzie odpowiedni czas Ashton
-No ok , pozdrów od wuja Szymeka .Cześć
-Cześć .
Po zakończonej rozmowie wróciłam do salonu .
-Mamo pać -zawołał Szymon .
-Spać ? Jest już po 19 więc szybko się umyjemy i idziemy spać ,dobrze?
-Myju myju nie .Pać -wzięłam go na ręce i zniosłam do łazienki -Nie
-Tylko rączki i buzię ,zgoda?
-Yyyyy tak .
Po szybkim umyciu ,położyłam go do łóżka i szybko zasnął ,a ja mogłam odrobić lekcje .Po godzinie odrabiania lekcji zjadłam kolacje i poszłam spać.
**********
Ufff ...sorry ,że tak późno dodaje .
Następny rozdział za tydzień .:)
Komentarz-motywacja;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz